Rozległ się wściekły warkot budzika. Brunetka, leżąca jeszcze w łóżku machnęła z irytacją ręką i zrzuciła zegarek na podłogę. Wstała, ziewnęła.
- To już ostatni raz w tym roku szkolnym, jutro się wreszcie wyśpię - westchnęła. Spojrzała na rozbity budzik.
- Czy on nie miał zadzwonić pół godziny temu? - zastanowiła się nieprzytomnie. Nagle coś ją tknęło. Pobiegła do kuchni i wzięła batona. Schowała go do torebki, żeby zjeść go w szkole. Nikogo nie było już w domu.
Potem pobiegła do pokoju, wyjęła z szafy czarną spódniczkę mini, dwie skarpetki i białą bluzkę. Założyła to w pośpiechu, ale nie zapomniała popsikać się perfumami o zapachu cukierkowym. Popędziła na przystanek, ale w oknie jednego z sąsiednich bloków zobaczyła znajomą sylwetkę. Czy nie byłą to Nutka ze snu?
Zapatrzona w okno Kinga nie zauważyła odjeżdżającego autobusu...
c. d. n.